Blog nie tylko literacki

Styczniowe zdobycze

February 8th, 2010 by Shadow

Od dobrych kilku lat znacznie więcej książek się w moim domu pojawia, niż daję radę przeczytać. Przyczyny są różne, ale główna jest taka, że od mam manię kolekcjonowania - kiedyś były (lub nadal są) to znaczki, piny, etykiety z piw, etc. To trochę niebezpieczny nawyk, bo okazuje się nagle, że nie ma w domu miejsca na trzymanie tych wszystkich klamotów. Jednakże z moich przeróżnych zbierackich pasji najbardziej miejscochłonną jest zamiłowanie do kupowania książek. Może kiedyś wrzucę zdjęcia swojego pokoju - miejsca na regałach dawno się już pokończyły, książki stoją w stosach pod ścianami, zajmują niemal każdą wolną przestrzeń, która nie służy jakimś innym celom. Postanowiłem więc robić comiesięczne wpisy dokumentujące mój książkoholizm. Wszak pierwszym krokiem do odwyku jest uświadomienie sobie, że jest się uzależnionym…
W styczniu trochę pobuszowałem na allegro i udało mi się kupić za śmieszne pieniądze kilka ponoć niezłych książek; kilka innych to zakupy zwykłe, podyktowane różnymi czynnikami. Do tego, jak zawsze, przyszła porcja książek z Katedry. W rezultacie moja biblioteka zwiększyła się o szesnaście pozycji. Oto one: Read the rest of this entry »

Tags:

Posted in Raport czytelniczy | No Comments »

Stolyk o Kosiku

February 6th, 2010 by Shadow

Na styczniowym Stolyku Lyterackim dyskutowaliśmy o najlepszej (wg w zasadzie wszystkich nagród fantastycznych) polskiej powieści 2008 roku, czyli Kameleonie Rafała Kosika. Osobiście, z perspektywy czasu, w pamięci zostało mi znacznie mniej zachwytów, niż miało to miejsce świeżo po lekturze. Niemniej jednak wrażenia nadal są pozytywne, a podczas rozmowy spojrzałem na kilka kwestii z nieco innej perspektywy. Z częścią uwag spisanych przez nosiwodę w relacji nadal się nie zgadzam, ale przychylam się do finałowej konkluzji.
Tytułem uzupełnienia linkuję jeszcze króciótką i niepełną relację z listopadowego spotkania, kiedy to rozmawialiśmy o Pikniku na skraju drogi Borysa i Arkadija Strugackich.

Tags: ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Zróżnicowane science fiction

February 5th, 2010 by Shadow

Niedawno, przy okazji recenzji Kroków w nieznane 2009, napisałem, że rzadkością na naszym rynku fantastycznym są antologie zagranicznych opowiadań – informacje o krótkich formach z Zachodu czerpiemy więc głównie z Nowej Fantastyki i wydawanych od czasu do czasu zbiorów opowiadań. Tym bardziej cieszy, że Copernicus Corporation zdecydowało się na wydawanie serii antologii, w której pierwszą pozycją jest Antologia nowej science fiction. Przywołanie serii Kroków w nieznane nie jest zresztą pozbawione znaczenia, jak do tej pory cztery opowiadania z omawianej tu książki trafiły do pozycji wydawanych przez Solaris. W Krokach nieznane 2008 ukazały się: Trzecia osoba Tony’ego Ballantyne’a, Ostatni kontakt Stephena Baxtera oraz Efekt Bowdlera James Lovegrove’a. Natomiast do Kroków w nieznane 2009 trafiła Impreza pożegnalna Erica Browna (pod tytułem Przyjęcie pożegnalne).
Jednym z najbardziej nośnych tematów w science fiction jest opisywanie kontaktu o obcymi, przybyszami z odległych planet. Mimo upływu lat ten motyw jest nadal powszechnie wykorzystywany, szczególnie w krótkiej formie; nie mogło więc go zabraknąć i w tym zbiorze. Symptomatyczne jednak, że obecnie sam opis spotkania z kosmitami nie zawsze stanowi sedno utworów, ale jedynie pretekst do zastanowienia się nad innymi kwestiami. Przykładowo Ian Watson zastanawia się nad zakresem wolności i skłonnością do narzucania sobie samemu pewnych ograniczeń i więzów. Kilka tekstów zahacza o inny często pojawiający się motyw w literaturze sf – wiarę, teologię. Nie zabrakło też jakże klasycznego tematu, czyli podróży w czasie, serwowanego przez Petera F. Hamiltona. Read the rest of this entry »

Tags: ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Sherlock niedoyle’owy

February 3rd, 2010 by Shadow

Zasłyszane, mało pochlebne opinie o ostatnich wielkich premierach kinowych, czyli Avatarze i Parnassusie, sprawiły, że gdy postanowiliśmy wybrać się wreszcie do kina, wybór nasz padł na coś innego – Sherlocka Holmesa. Film co prawda też nie zbierał wśród znajomych jakichś oszałamiających recenzji, ale wychowanie się na książkach Arthura Conan Doyle’a zrobiło swoje. Co prawda do tej pory nie widziałem, a obejrzałem ich całkiem sporo, adaptacji choć w odrobinie dorównującej literackiemu pierwowzorowi, ale nie należało się zniechęcać. I słusznie, gdyż – uprzedzając nieco fakty – ten film jest całkiem udany, choć nie w kategoriach adaptacji.

Fabuła filmu jest typowo hollywoodzka, na próżno szukać w niej kameralnego klimatu dochodzeń z opowiadań Doyle’a. Pierwsza scena pokazuje, jak tytułowy bohater za pomocą swych umiejętności obserwacji wymyśla sposób na zneutralizowanie przeciwnika (czyli gdzie i kiedy go walnąć). W tym duchu – czyli walk, pościgów, wybuchów etc. – toczy się cała akcja filmu. Sama zagadka też jest mało Holmesowska – z przewagą okultyzmu i magii, a także bardzo szeroko zakrojonym spiskiem, ocierającym się o najwyższe kręgi władzy. Zakończenie pokazuje całość w innym świetle co prawda i sugeruje inspirowanie się kilkoma utworami literackim; jak choćby Psem Baskerville’ów (chodzi o samą naturę zagadki, a nie konkretne szczegóły). Read the rest of this entry »

Tags: ,

Posted in Ruchome obrazki | No Comments »

Raport czytelniczy 01/2010

February 1st, 2010 by Shadow

Pierwsze dwa tygodnie stycznia zdawały się zapowiadać, że mam szansę na pobicie czytelniczego rekordu – a przynajmniej na najlepszy wynik, od kiedy prowadzę bloga i tworzę listy przeczytanych książek. Niestety – chcąc zrealizować postanowienia z zeszłomiesięcznego raportu – zabrałem się za nadrabianie zaległości z polskiej fantastyki anno Domini 2009. Sapkowski jeszcze jakoś przeszedł, ale na Grzędowiczu solidnie utknąłem i rzutem na taśmę udało mi się przeczytać Orkana. W efekcie w styczniu przeczytałem dziewięć książek – powyżej zeszłorocznej średniej, ale nie tak dobrze, jak się zapowiadało. Read the rest of this entry »

Tags: ,

Posted in Raport czytelniczy | No Comments »

Co warto w styczniu ‘10?

January 31st, 2010 by Shadow

Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią, wracam do przeglądu ciekawszych premier fantastycznych miesiąca w nieco zmienionej formule: zamiast zgadywać, czy dana książka ukaże się w nadchodzącym miesiącu, wybierać będę z listy pozycji wydanych w miesiącu ubiegłym. Nie przegapię też książki, która została wydana bez wcześniejszych zapowiedzi. To rozwiązanie ma jeszcze jeden plus - jest niewielka szansa, że część tych książek będę miał już przeczytanych.
W styczniu jakichś wyjątkowo spektakularnych premier nie było, wydawcy i czytelnicy chyba odpoczywali po okołoświątecznym szale. Dopiero końcówka miesiąca przyniosła kilka ciekawszych tytułów. Moim zdaniem na uwagę zasługują następujące pozycje: Read the rest of this entry »

Tags:

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 1 Comment »

House M.D. – sezon #4

January 30th, 2010 by Shadow

housewazNajwiększym rozczarowaniem czwartego sezonu House M.D. jest fakt, że liczy on sobie zaledwie szesnaście odcinków, czyli znacznie mniej od wcześniejszych. Winić za to należy chyba strajk scenatrzystów - uważam to za zbrodnię, bo jest to do tej pory zdecydowanie najlepszy sezon z dotychczas przeze mnie obejrzanych. Inna sprawa, że przy braku pomysłów na dodatkowe wątki może to i lepiej, że nie rozciągnięto fabuły o te dodatkowe sześć-osiem odcinków, dzięki czemu uniknięto wodolejstwa i sztucznego tworzenia zbędnej treści. Mowa oczywiście o wątkach ciągnących się przez kilka odcinków, bo zagadki medyczne jak zwykle są jednostrzałowe (poza dwoma ostatnimi odcinkami sezonu, ale ich połączenie jest w większym stopniu kwestią wątków niemedycznych niż faktycznym skomplikowaniem przypadku chorobowego).

Zastanawiałem się jak scenarzyści wybrną z sytuacji kończącej trzeci sezon, w której to cały zespół House’a został zwolniony. W jakiś sposób przywiązałem się do Cameron, Chase’a i Formana i chciałbym dalej ich oglądać na ekranie. Początek sezonu co prawda nie dawał na to nadziei, ale w późniejszych odcinkach cały dawny zespół House’a znów pracuje w szpitalu Princeton-Plainsboro – choć tylko Forman odgrywa znaczniejszą rolę. Reszta ekipy pojawia się zwykle w dwóch-trzech scenach na odcinek, pełniąc rolę epizodyczną, ale podkreślającą wiedzę i wyszkolenie, których nie posiadają jeszcze nowi pracownicy House’a. Zresztą pod względem osobowościowym również stara gwardia zdaje się być znacznie bardziej interesująca niż Trzynastka, Taub i Kuttner. Cóż, oni występują zaledwie niecały krótki sezon, mają więc jeszcze czas na pokazanie różnych aspektów swojej psychiki. Na razie jednak prezentują się blado, mimo prób nadania im wielowymiarowości czy pokazania odrobiny przeszłości. Read the rest of this entry »

Tags: ,

Posted in Ruchome obrazki | 4 Comments »

Zaskoczenie i różnorodność

January 27th, 2010 by Shadow

Obłędni rycerze są trzecią (po Czarnoksiężnikach z Krainy Osobliwości oraz Czarujących obiektach latających) wydaną w ciągu ostatnich dwóch lat przez Prószyńskiego antologią humoresek pod redakcją Petera Haininga. Poprzednie dwa zbiory dały już czytelnikom pojęcie o tym, czego należy się spodziewać po wyborach brytyjskiego redaktora. Niemniej jednak Obłędni rycerze potrafią zaskoczyć – i to nawet z kilku powodów.
Pierwsza niespodzianka dotyczy treści antologii, a raczej oczekiwań, które wzbudza jej tytuł. Już Czarujące obiekty latające pokazały, że Haining dosyć swobodnie podchodzi do nadawania tytułów swoim zbiorom. Jednakże Obłędni rycerze nie mają w zasadzie nic wspólnego z inspiracjami Don Kichotem, albo choćby z historiami i szlachetnych, choć nieco niezrównoważonych bohaterach. W rzeczywistości opowiadania zawarte w antologii dzielą się na trzy kategorie, orbitujące wokół absurdu, alternatywnych historii oraz grozy. W tekstach tych główną rolę przeważnie odgrywają nie postaci, ale pomysł lub świat przedstawiony. Można wręcz stwierdzić, że pierwszą humoreską w Obłędnych rycerzach jest sam ich tytuł, sprowadzający czytelnika na manowce, w konfrontacji z treścią zaskakujący i niespodziewany. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Na styku tradycji i technologii

January 21st, 2010 by Shadow

Na Iana McDonalda zwróciłem uwagę stosunkowo niedawno (mimo dwóch wcześniej wydanych w Polsce powieści – Chagi i Serc, dłoni, głosów), przy okazji jego powieści Brasyl, która była nominowana do kilku zachodnich nagród fantastycznych. Nazwisko autora od czasu do czasu przewijało się w rozmowach, ale oprócz kilku opowiadań (dwa wydane w Polsce opowiadania – Małżonka dżina (Nowa Fantastyka 10/2007) oraz Mała bogini (Kroki w nieznane 2009) – dzieją się w realiach Rzeki bogów), nie dane mi było zapoznać się z jego twórczością… aż do teraz, gdy na nasz rynek trafiła wcześniejsza, i według wielu opinii, lepsza od Brasyl, powieść.
Rzeka bogów, kolejna książka wydana w Uczcie Wyobraźni, przenosi czytelnika do Indii stosunkowo niedalekiej przyszłości (a konkretnie w 2047 rok). Jednakże wizja przedstawiona w powieści daleka jest od tego, co obecnie można zastać na ulicach Bombaju czy Kalkuty. Zmiany dokonane przez autora są kompleksowe i dotyczą każdej sfery życia mieszkańców Półwyspu Indyjskiego. W wizji brytyjskiego pisarza jest zarazem rozmach, jak i pietyzm w oddawaniu nawet najdrobniejszych szczegółów niewiele wnoszących do treści, ale wspaniale wzbogacających scenerię i postaci. Read the rest of this entry »

Tags: , , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Bajka dla dużych chłopców

January 19th, 2010 by Shadow

O Adamie Przechrzcie zrobiło się głośno dopiero stosunkowo niedawno – najpierw za sprawą często ukazujących się w prasie opowiadań, a następnie stosunkowo szybko do księgarń zaczęły trafiać jego powieści – zadebiutował niecałe dwa lata temu Pierwszym krokiem, a rok później przyszła pora na omawianą tutaj Chorągiew Michała Archanioła (na rynku znajduje się już trzecia książka Przechrzty nosząca tytuł Wilczy legion). Należy więc z tego wnioskować, że twórczość Przechrzty cieszy się popularnością… po lekturze ww. książki domyślam się dlaczego, ale jednocześnie doszedłem do wniosku, że nie znajduję się w grupie docelowej odbiorców.
Powieść prezentuje dosyć popularny nurt fantastyki militarnej. Akcja powieści dzieje się współcześnie, a elementów fantastycznych jest w niej niewiele, choć – przynajmniej pozornie – są one dosyć istotne dla fabuły. Szkopuł z Chorągwią Michała Archanioła polega na tym, że brak jest w niej osi przewodniej; wątku, który spajałby fabułę i wysuwał się na pierwsze miejsce. Tytułowy wątek chorągwi jest jednym z wielu, w dodatku wcale nie najbardziej istotnym. Brak jest czegoś, co przykułoby czytelnika na dłużej i poprowadziło przez całą książkę, stopniując napięcie i wiodło do finału – wszak tak powinna wyglądać konstrukcja powieści sensacyjnej, jaką niewątpliwie jest Chorągiew Michała Archanioła. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

« Previous Entries


Pages

Kategorie

Fora

Pisarze o sobie

Strony

Znajomi piszą

Archiwum




© 2010 Ględzenie Shadowa Design by Arcsin Web Templates