Maj 17th, 2012 by Shadow
Tak się czasem w życiu układa, że nie zawsze można robić to, na co ma się ochotę. Dotyczy to również tak prozaicznych rzeczy jak oglądania serialowej Gry o tron. Cały ubiegły tydzień spędziłem na delegacji w Budapeszcie, więc nie miałem możliwości obejrzenia szóstego odcinka drugiego sezonu. Co prawda na Węgrzech prozę Martina – w wersji książkowej i serialowej – znają (dowód na załączonym zdjęciu), ale nawet gdybym miał możliwość obejrzeć odcinek w miejscowym języku, uprzejmie bym podziękował. Zatem dopiero po powrocie, ze sporym opóźnieniem, dzielę się wrażeniami.
Scenarzyści od dłuższego czasu serwują widzom znaczące zmiany w stosunku do Starcia królów, ale w odcinku zatytułowanym Starzy i nowi bogowie poszli jeszcze o krok dalej. Co prawda początek jest w miarę zgodny z książką: Theon zdobywa Winterfell (niestety bez choćby szczątkowo widowiskowych scen walk) i próbuje umocnić swoją pozycję, będąc niewolnikiem tradycji Żelaznych Ludzi. Do tego momentu była ta postać konsekwentnie prowadzona i będę obstawał przy tym, że jest to jeden z lepiej poprowadzonych wątków w serialu… a wręcz lepiej niż u Martina, gdzie wgląd w myśli Greyjoya mieliśmy dość niewielki. Read the rest of this entry »
Tags: George R.R. Martin, Gra o tron, Pieśń Lodu i Ognia, seriale
Posted in Ruchome obrazki | No Comments »
Maj 15th, 2012 by Shadow
Zamieszczam drugą część zdobyczy kwietniowych. Od pewnego czasu mam zasadę, że nie będę kupował książek, których nie zamierzam przeczytać (a przynajmniej jest cień szansy, że to zrobię). Zasada ta poległa, kiedy trafiłem na ofertę wszystko po 5 zł. Co prawda dzielnie się trzymałem i złamałem się dopiero, kiedy lista książek dotarła do „H”. I tak się ograniczałem, a ponadto część tytułów została już wcześniej wykupiona, więc zamówiłem „zaledwie” 21 książek, z czego jedna finalnie nie dotarła. Z drugiej strony jeśli policzyć trzytomowego Hubbarda jako trzy oddzielne pozycje, to wychodzą w sumie 22 książki.
W sumie z pewnym prawdopodobieństwem bym poniższe tytuły przeczytał, ale ich liczba sprawia, że nastąpi to pewnie dopiero w momencie, kiedy trafi mi się okazja przejścia na zacny etat rentiera (chce ktoś dać mi kapitał bazowy?). Na razie więc pewnie będą zalegać i czekać na lepsze czasy; może od czasu do czasu któryś z tych tytułów przeczytam.

Read the rest of this entry »
Tags: książki
Posted in Raport czytelniczy | 13 Comments »
Maj 11th, 2012 by Shadow
Kwiecień był pod względem czytelniczym nieco dziwnym, chociaż udanym miesiącem. Na początku wydawało się, że łapie mnie kolejny kryzys czytelniczy, bo żadna czytana przeze mnie książka nie mogła mnie wciągnąć. Okazało się, że reaguję tak na beletrystykę, a fantastykę w szczególności. Kiedy zacząłem czytać reportaże i inne książki niebeletrystyczne, to chęć czytania wróciła (aż w nadmiarze). Pod koniec kwietnia nawet wróciłem do fantastyki i też na rozpędzie przeczytałem kilka pozycji.
Efektem jest jedenaście przeczytanych książek w kwietniu, chociaż większość nie była jakoś specjalnie gruba. Z racji kryzysu w czytaniu fantastyki nie bardzo byłem w stanie realizować listy – a jak już wróciłem do beletrystyki, to na pierwszy ogień poszły książki obowiązkowe, do recenzji, ale nieznajdujące się wcześniej w planach.
Read the rest of this entry »
Tags: Anthony Burgess, Dan Wells, Gerald Durrell, Klaus Brinkäumer, książki, lektury, Matthew Woodring Stover, Nancy Kress, Paul Theroux, Tom Harper, Umberto Eco
Posted in Raport czytelniczy | 13 Comments »
Maj 9th, 2012 by Shadow
Caine po raz kolejny musi stawić czoła wrogom by ratować siebie, bliskich i… świat, który wybrał na dom. Czyni to w sposób bezkompromisowy, wyznaczając własne reguły gry. Kolejne brawurowe przygody są jednak nieco tonowane ewolucją bohatera oraz ukazaniem szerszej perspektywy: niekoncentrowaniem się wyłącznie na głównej postaci.
Poprzednimi powieściami z cyklu Akty Caine’a Matthew Woodring Stover dał się poznać jako twórca brutalnego i bezkompromisowego heroic fantasy. Stworzył Caine’a – postać dążącą do celu za wszelką cenę, nierzadko pozostawiając za sobą drogę usłaną trupami. Jednakże z tomu na tom widoczna jest pewna ewolucja podejścia zarówno do kreowanej fabuły, jak i głównego bohatera: już w recenzji drugiego tomu Ostrza Tyshalle’a zauważyłem, że autor odchodzi od conanowskiego sposobu prowadzenia fabuły, literackiego odpowiednika hack’n’slash, na rzecz głębszego przedstawienia relacji pomiędzy Ziemią i Nadświatem – przy jednoczesnym zagłębieniu się w ontologię i mitologię tego drugiego. Ta tendencja jest jeszcze wyraźniejsza w Prawie Caine’a.
Wydarzenia opisane w poprzednich książkach zamykały liczne wątki, ale pozostawiały też ewentualne furtki i punkty zaczepienia do kontynuowania przygód Caine’a lub – tak jak to częściowo miało miejsce w drugim tomie cyklu – dawało możliwość cofnięcia się do wcześniejszych, jedynie wzmiankowanych wydarzeń. Oba te rozwiązania są dość często wykorzystywane w fantasy i zastosowanie ich nie byłoby zaskakujące. Stover jednakże zdecydował się na zupełnie inny ruch: na znaną już fabułę nałożył jeszcze jedną warstwę. W rezultacie chociaż opowiadana historia posuwa się do przodu, to część wydarzeń ma miejsce w przeszłości, a nawet w miejscu/czasie nazywanym przez autora „bezczasową teraźniejszością”. Read the rest of this entry »
Tags: Akty Caine'a, Katedra, Mag, Matthew Stover, Recenzja
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 5 Comments »
Maj 7th, 2012 by Shadow
Coś na progu to nowe na naszym rynku czasopismo (dwumiesięcznik) traktujący o horrorze, kryminale i opowieściach niesamowitych. Periodyk pod redakcją Łukasza Śmigla kontynuuje więc ideę, która przyświecała Lśnieniu. Pismo wydawane jest w zeszytowym formacie, a w środku jest czarnobiałe, stylizowane nieco na magazyny pulpowe. Widać, że chociaż szata graficzna jest oszczędna, to przyłożono się do niej. Strona wizualna więc nie zniechęca, chociaż również nie jest magnesem, który od razu przyciąga oko (chociaż sama okładka jest dosyć charakterystyczna).
Jak przystało na tytuł pisma, pierwszy numer poświęcony został w dużej mierze H.P. Lovecraftowi oraz dziełom inspirowanym jego twórczością. Najciekawszy, chociaż dosyć hermetyczny, jest artykuł S.T. Joshiego (w Polsce ukazała się monumentalna biografia Lovecrafta jego autorstwa), w którym autor przedstawia możliwe inspiracje literackie Samotnika z Providence. Mniej interesujący (zresztą bazujący na przywołanej przed chwilą biografii), chociaż dostarczający wielu informacji jest tekst o listach i esejach pisanych przez bohatera numeru. Artykuły poświęcone Lovecraftowi zamyka Joanna Kułakowska przedstawiająca analizę jego twórczości – całkiem ciekawe, chociaż ja osobiście aż nie odważyłbym się stawiać tak daleko posuniętych wniosków. Nie mówię przy tym, że są niesłuszne – prozę Lovecrafta czytałem już dawno temu i zatarło mi się wiele w pamięci.
Kolejna część to teksty o dziełach inspirowanych m.in. Zewem Cthulhu. Przegląd komiksów wydał mi się nawet ciekawy, chociaż nie skłonił do własnych poszukiwań. Tekst o muzycznych inspiracjach pozostawił mnie obojętnym; również dlatego, że z głowy jestem w stanie wymienić kilka innych zespołów i utworów. Ale i bez nich jest to raczej mało zajmująca wyliczanka. Do tego dochodzą jeszcze dwa artykuły – a raczej recenzjo-polcenko-poradniki do gier. Autorzy strasznie (wręcz nieprzyzwoicie) się zachwycają Munchkin Cthulhu oraz Kością Cthulhu. Paradoksalnie wcale mnie nie zachęcili i szkoda, że zamiast tak obszernego opisania dwóch gier (w dodatku mam wrażenie, że jednak raczej przeciętnych) nie przedstawiono szerszego spektrum: tym bardziej, że w kilka niezłych gier inspirowanych prozą Lovecrafta grałem. Read the rest of this entry »
Tags: Coś na progu, prasa
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 2 Comments »
Maj 5th, 2012 by Shadow
Piąty odcinek drugiego sezonu Gry o tron ma charakter przejściowy. Za wiele się w nim nie dzieje i w zasadzie ma miejsce w nim tylko jedno ważne wydarzenie, w dodatku na samym początku odcinka (i będące konsekwencją ostatniej sceny z poprzedniego). Niemniej, znając dalszy tok wydarzeń, mogę stwierdzić, że zawiązanych zostało kilka nowych wątków, które zaowocują w dalszej części opowieści. Nie zmienia to faktu, że brak jest punktów zaczepienia, na których można by oprzeć dłuższą dyskusję.
Ważnym zwrotem akcji jest oczywiście śmierć Renly’ego. Sama scena z udziałem Cienia nie jest jakaś wybitna, ale i tak lepsza niż poród w poprzedniej części. Również konsekwencje tego zdarzenia na razie są rozmyte: Tyrellowie za namową Petyra dają nogę, chociaż nie trzeba było ich za bardzo namawiać – nawet smutek i chęć zemsty Lorasa sprawiała wrażenie, że jest bardziej na pokaz. Ciekawiej było w obozie Stannisa, głównie za sprawą Davosa mającego wątpliwości co do moralnej słuszności ostatnich wydarzeń. Jest to jednocześnie dosyć wyraźne nawiązanie do scen opisywanych w książce, chociaż – rzecz jasna – skrócone i skompilowane. Ponadto mam wrażenie, że serialowy Stannis wcale nie jest tak twardy jak w książce; prędzej Davos wykazuje więcej charakteru. Read the rest of this entry »
Tags: George R.R. Martin, Gra o tron, Pieśń Lodu i Ognia, seriale
Posted in Ruchome obrazki | 5 Comments »
Maj 3rd, 2012 by Shadow
Okolice Wielkich Rowów Afrykańskich stanowią serce Czarnego Lądu. Obszar ten od wieków stanowił wyzwanie dla podróżników, nęcąc egzotyką i niebezpieczeństwem. To właśnie tam, na tereny dzisiejszej Ugandy, w poszukiwaniu źródeł Nilu wyprawiali się między innymi Livingstone, Stanley, Speke czy Burton. Chociaż od czasów wielkich odkryć minęło już dużo czasu, to nadal centrum Afryki przyciąga niespokojnych duchów z całego świata, oferując im tę samą mieszankę niesamowitości i zagrożenia, co przed laty. Michał Kruszona, autor Ugandy. Jak się masz, muzungu?, dwukrotnie odwiedził ten region, a następnie podzielił się wrażeniami z wizyty.
Zanim jednak przeniesiemy się na kontynent afrykański, wraz z autorem (oraz jego towarzyszem) przyjdzie nam zapoznać się z nieco chaotycznym przeglądem informacji dotyczących Ugandy. Kruszona niczym student na egzaminie, w ekspresowym tempie, skacząc od tematu do tematu, przekazuje informacje z najnowszej historii tego kraju. Część z nich jest interesująca, ale sposób ich podania nazbyt chaotyczny. O wiele ciekawiej bywa, gdy autor umiejętnie wplata wiedzę w rytm opowieści, tymczasem Kruszona większość informacji przekazuje na już początku, następnie opisuje samą podróż, by na ostatnich kilku stronach znów powrócić do dzielenia się informacjami natury ogólnej. Read the rest of this entry »
Tags: Literadar, Michał Kruszona, Recenzja, Zysk i S-ka
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 4 Comments »
Maj 1st, 2012 by Shadow
Wraz z przyjściem wiosny rozszalałem się i w kwietniu zrealizowałem chyba półroczną normę zakupową, chociaż jakoś nadmiernie finansowo się nie obciążyłem (w stosunku do liczby), bo polowałem na promocje i kupowałem książki z drugiej ręki. W każdym razie tyle się tego zrobiło, że podzieliłem wpis na dwie części. W tej będzie o różnych pojedynczych zakupach, książkach wygranych w konkursach oraz otrzymanych do recenzji. W drugiej (wrzucę pewnie za 2-3 dni) będzie o masowym zakupie od osoby wysprzedającej swój zbiór.
Poniżej wrzucam więc listę (z krótkim omówieniem) zawierającą dwadzieścia dwa tytuły:

Read the rest of this entry »
Tags: książki
Posted in Raport czytelniczy | 11 Comments »
Kwiecień 29th, 2012 by Shadow
Dom w głębi lasu na pierwszy rzut oka zdaje się być kolejnym typowym amerykańskim slasherem: niczego niespodziewający się bohaterowie zamiast świetnej zabawy w obcym miejscu natrafiają na prawdziwy horror, który najpewniej skończy się ich straszliwą i bardzo bolesną śmiercią. Czy jednak tak jest w istocie?
Z jednej strony film rozpoczyna się klasycznie, co początkowo może potwierdzać powyższą tezę. Piątka studentów planuje spędzić nieco szalony weekend w domku położonym daleko od uczęszczanych szlaków. Początkowo wszystko przebiega zgodnie z planem: kąpiel w jeziorze, muzyka, alkohol, tańce. W pewnym momencie znajdują zejście do piwnicy, w której znajduje się wiele fascynujących przedmiotów, a między nimi pamiętnik rodziny zamieszkującej to miejsce sto lat temu. Bohaterowie oczywiście nie mogą się powstrzymać przed odczytaniem fragmentu, co w konsekwencji wywołuje pojawienie się zombie i krwawą jatkę. Piątka przyjaciół orientuje się, że coś jest nie tak zdecydowanie za późno. Read the rest of this entry »
Tags: Drew Goddard, film, FilmyFantastyczne.pl, horror, Joss Whedon
Posted in Ruchome obrazki | 2 Comments »
Kwiecień 27th, 2012 by Shadow
Czwarty odcinek drugiego sezonu Gry o tron znów powrócił na właściwe tory, czyli zapewnił niżej podpisanemu sporą dawkę pierwszorzędnej zabawy. Oczywiście nie wszystkie sceny były równie udane, niektóre elementy nieco kulały, ale ogólny ocena jest wysoka. Z obejrzeniem odcinka trochę mi się zeszło, więc chociaż kilka dni od jego premiery już upłynęło, poniżej zamieszczam wrażenia na gorąco, spisane wkrótce po obejrzeniu tej części.
Najpierw kilka słów o dwóch nowych lokacjach (Harrenhal i Qarth – pojawiają się nawet w czołówce) pojawiających się w tym odcinku. Co prawda na razie zobaczyliśmy tylko je z odległej perspektywy, ale spróbuję się już ostrożnie wypowiedzieć: wszak większość miejsc w serialu charakterystyczna jest z zewnątrz, a w środku wyglądają dosyć podobnie. Harrenhal prezentuje się mrocznie i okazale, chociaż widać głównie kontury we mgle. Na tej podstawie oceniam, że zamczysko stworzono nie do końca zgodnie z powieściową wizją, ale nie jest to wcale zarzut. Przypuszczam, że po następnym odcinku więcej będzie można na ten temat powiedzieć. Qarth natomiast widać tak naprawdę tylko przez chwilę, ale jawi się jak prawdziwy raj na pustyni, ziemia obiecana dla tułaczy prowadzonych przez Daenerys.
Nie będzie wielkiego zaskoczenia, gdy stwierdzę, że po raz kolejny najlepsze sceny są z udziałem Tyriona. Świetna jest scena w sali tronowej, w której Joffrey (zresztą tu też należą się pochwały, gdyż postać jest dobrze prowadzona, a Jack Gleeson idealnie pasuje na skurczybyka – co pokazuje następna scena, gdy każe jednej dziwce znęcać się nad drugą) znęca się nad Sansą, a Karzeł mu przerywa zabawę. Zresztą można odnieść wrażenie, że to jedyna osoba w całym serialu, która idzie z duchem cyklu i lubuje się w intrygach – to, jak rozprawił się z Lancelem było urocze (przy okazji, w zasadzie jest to jedyna scena w miarę zgodna z książką). W tej kwestii cała reszta nie sięga mu umiejętnościami nawet do pięt. Read the rest of this entry »
Tags: George R.R. Martin, Gra o tron, Pieśń Lodu i Ognia, seriale
Posted in Ruchome obrazki | 2 Comments »
Kwiecień 25th, 2012 by Shadow
Od wczoraj w sieci dostępny jest osiemnasty numer Literadaru. Przeczytać w nim można między innymi trzy wywiady, czterdzieści recenzji oraz – co pewnie będzie szczególnie interesujące dla czytelników tego bloga – artykuł zatytułowany Fantasy 2012. Co prawda mam trochę zastrzeżeń do jego treści: raz, że wyjściowe założenia nie odpowiadają do końca prawdzie (przynajmniej według mnie), a dwa, że jest w nim kilka nieścisłości. Niemniej daje jakieś pojęcie o tym, co obecnie jest ciekawego na rynku (czy raczej głośnego).
Ode mnie jedna recenzja (co mnie trochę zaskoczyło, bo wysłałem trzy teksty – widać spadły na później), a konkretnie piszę o Demonie ruchu Stefana Grabińskiego.
Zapraszam do czytania całego numeru.
Tags: Literadar, Stefan Grabiński
Posted in Ogłoszenia drobne | No Comments »
Kwiecień 22nd, 2012 by Shadow
O serialu Firefly słyszałem pozytywy od dawna, ale jakoś nie było mi nigdy po drodze (raz nawet zabrałem się za oglądanie, ale okazało się, że mam wersję z polskim lektorem, co mnie zniechęciło po kilku minutach). Chociaż produkcja ta obrosła legendą z racji zdjęcia z anteny przed końcem pierwszego sezonu (nawet nie puszczono wszystkich nakręconych odcinków), to posiada obecnie rzeszę fanów. Niemniej do obejrzenia potrzebowałem impulsu: takim okazała się podróż z Pyrkonu z Jakubem Ćwiekiem, który rozpływał się w zachwytach nad tym serialem. Zabrałem się za oglądanie… i nie żałuję. Co prawda hardcore’owym fanem raczej nie zostanę, ale bardzo żałuję, ze nakręcono tylko czternaście odcinków (i później pełnometrażowy film).
Serial utrzymany jest w klimacie kosmicznego westernu, co jest całkiem chwytliwe, ale też przy głębszym zastanowieniu nieco bzdurne: nie wiem jak musiałaby zmienić się ekonomika, by opłacalne było np. szmuglowanie stada krów pomiędzy planetami. To jednak zupełnie poboczna kwestia i żaden zarzut: stylistyka jest na tyle ciekawa i wiarygodnie (w swej wewnętrznej spójności) przedstawiona, że widz łyka ją bez problemu. Ba, dostarcza mu masę radości. Dużą rolę odgrywają przy tym postaci: załoga Serenity (statku kosmicznego klasy Firefly, od którego nazwę wziął serial) to banda indywidualistów i oryginałów, którzy mają własne cele i patrzenie na rzeczywistość. Stłoczeni razem na jednym pokładzie i zmuszeni do współdziałania w licznych ryzykownych eskapadach (zajmują się głownie przemytem i innymi nielegalnymi operacjami) dają scenarzystom wiele okazji do rozgrywania ich wzajemnych relacji. Klimatem, a także rozwiązaniami fabularnymi oraz dobrze dobraną ścieżką muzyczną, serial kojarzył mi się bardzo z anime Cowboy Beebop – już to samo powinno być rekomendacją. Swoją drogą jestem ciekawy czy twórcy Firefly czerpali z wcześniejszego przecież dzieła japońskich twórców? Read the rest of this entry »
Tags: seriale
Posted in Ruchome obrazki | No Comments »
Kwiecień 20th, 2012 by Shadow
„Spotkanie z Ramą” jest przykładem utworu, której obecnie nikt by nie odważył się napisać. Prosta fabuła, ledwo zarysowane postaci, narracja budząca skojarzenia z konspektem, a nie pełnoprawną powieścią. Mimo tego książka Clarke’a posiada niezaprzeczalny urok i dodatkowo pozwala zapoznać się z klasycznym ujęciem jednego z popularniejszych motywów w fantastyce.
Literatura popularna, do której zwykle zalicza się również science fiction, podlega ewolucji jak każdy inny rodzaj sztuki. W przypadku gatunku stosunkowo młodego może wydawać się, że zmiany będą kosmetyczne, ale wystarczy sięgnąć po jednego z klasyków piszących kilkadziesiąt lat temu, by stwierdzić, iż współczesna fantastyka naukowa na wielu poziomach różni się od tej pisanej przed laty. Jak na dłoni widać to w Spotkaniu z Ramą (nota bene książki napisanej w momencie, gdy pojawiali się pisarze tworzący już w zupełnie inny sposób) Arthura C. Clarke’a, należącego wraz z Isaakiem Asimovem i Robertem A. Heinleinem do tak zwanej Wielkiej Trójki science fiction.
Najbardziej oczywistą różnicą jest kwestia prowadzania fabuły. Obecnie pisane książki są przeważnie opasłymi tomami, pełnymi wątków pobocznych, rozbudowanych opisów, detali. Tymczasem Clarke ogranicza tę warstwę do minimum, koncentrując się na pomyśle leżącym u podstaw i nie pozwalając sobie na żadne odbieganie od tematu. Dlatego też „Spotkanie z Ramą” jawi się, szczególnie w początkowej części, niemalże jako rozbudowany konspekt większej całości. Linearny układ fabuły jest cechą charakterystyczną prozy Clarke’a, co również widać w 2001: Odysei kosmicznej. Read the rest of this entry »
Tags: Arthur C. Clarke, Literadar, Recenzja, Vis-à-vis/Etiuda
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »
Kwiecień 18th, 2012 by Shadow
Wokół czytam same pochwały o trzecim odcinku drugiego sezonu Gry o tron, a mnie pozostawił obojętnym; ba, mam wrażenie, że był to jeden ze słabszych odcinków w ogóle, chociaż nie jestem w stanie podać przyczyn takiego wrażenia. Oglądało się w porządku, ale historia nie była w stanie mnie wciągnąć. Poniżej tradycyjnie (jak to było w przypadku poprzedniego sezonu) kilka uwag na gorąco, bo większość uwag ogólnych zawarłem w tekście o dwóch pierwszych odcinkach.
Przede wszystkim należy powiedzieć jedno: zmiany poczynione w stosunku do książki są spore, ale uzasadnione. Przy takim nagromadzeniu wątków niemożliwe jest, by każdy został dobrze odwzorowany, a do tego dochodzi jeszcze konieczność większego niż w książce wykorzystania postaci, które w niej nie odgrywają (przynajmniej w tym tomie) większej roli, a w serialu dostały większe apanaże. Stąd wynika na przykład całe zamieszanie z Petyrem, który w drugim sezonie zachowuje się trochę lekkomyślnie i nie jest zakulisowym graczem. Niemniej, chociaż odbiega to od wizerunku z książki, to w obranym scenariuszu się sprawdza. Read the rest of this entry »
Tags: George R.R. Martin, Gra o tron, Pieśń Lodu i Ognia, seriale
Posted in Ruchome obrazki | 2 Comments »
Kwiecień 16th, 2012 by Shadow
Czy jest możliwe by w kraju nad Wisłą pisać epickie fantasy tak, jak to robią w krajach anglojęzycznych? Wegner swoimi książkami udowadnia, że jak najbardziej. Jego pierwsza powieść utrzymuje poziom znany z wcześniejszych zbiorów; jednocześnie autorowi udało się uniknąć błędów tak często przydarzających się w przejściu od opowiadań do długiej formy.
Robert M. Wegner zawojował polskich miłośników epickiego fantasy dwoma tomami opowiadań z serii Opowieści meekhańskiego pogranicza. Szesnaście historii z czterech krańców imperium przyniosło liczne potyczki, uniesienia i emocje. Nie było jeszcze chyba w Polsce pisarza, który tak dobrze wpasowałby się w zachodnie wzorce fantasy. Jednocześnie był to jedynie przedsmak przed większą całością, wprowadzenie w realia, przedstawienie bohaterów. Prawdziwa przygoda z Meekhanem miała się rozpocząć dopiero od powieści. I oto jest Niebo ze stali, powieść może nie idealna, ale sprawiająca podczas lektury mnóstwo radości.
W książce poznajemy dalsze losy bohaterów z Północy i Wschodu, czyli oddziału Górskiej Straży pod dowództwem porucznika Kennetha, Wozaków oraz Kailean i Dagheny. Wątki, początkowo prowadzone oddzielnie, po pewnym czasie się zazębiają. W trakcie wydarzeń postaci korzystają zarówno z ostrej stali, jak i magicznych sztuczek. Wśród opisywanych przygód jest afera szpiegowska, przemarsz bardzo nietypowej armii, jest wreszcie sól epickiego fantasy, czyli sceny walki i wielkie bitwy. Wegner korzysta z całego bogactwa rozwiązań fabularnych występujących w gatunku. Dzięki takiemu urozmaiceniu nie pozwala odbiorcy nudzić się ani przez chwilę. Read the rest of this entry »
Tags: Katedra, Literadar, Opowieści z meekhańskiego pogranicza, Powergraph, Recenzja, Robert M. Wegner
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 1 Comment »